English version English version
Newsletter:
Danuta Huebner
Danuta Huebner

Gorący temat

Pakt fiskalny-Polska podjęła mądrą decyzję. Komentarz profesor Danuty Hübner.
"Po pierwsze, ponieważ od początku walki z kryzysem umacniało się w Europie i w świecie postrzeganie integracji europejskiej jako integracji siedemnastu państw członkowskich. Stopniowo strefa euro zastępowała polityczny symbol zjednoczonej Europy, jakim była (...).

Prof. Danuta Hübner o greckim kryzysie i o szóstej rocznicy członkostwa Polski w Unii Europejskiej", w wywiadzie dla Polskiego Radio dla "Sygnałów Dnia", 28 kwietnia 2010

Warszawa, Polska

Krzysztof Grzesiowski: Prof. Danuta Huebner, deputowana do Parlamentu Europejskiego, pierwszy polski komisarz unijny, nasz gość. Dzień dobry, pani profesor.
Danuta Huebner: Dzień dobry wszystkim. I jak zwykle cieszę się, że jestem w Sygnałach.
K.G.: Miło nam. 1 maja w sobotę w tym roku. To będzie sześć lat...
D.H.: Dokładnie, tak.
K.G.: ...od czasu, kiedy staliśmy się członkami Unii, jak to teraz jest z podstawówką? Sześciolatki idą czy siedmio-?
Wiesław Molak: Sześcio... Czyli sześcio- i siedmio-.
D.H.: Nie mam jeszcze takich wnuków, a dzieci dorosłe (...)
K.G.: Czyli najwyższa pora do szkoły podstawowej.
D.H.: Czyli już przechodzimy... No tak, faktycznie trzeba przedszkole odłożyć na bok, tak.
K.G.: Ten wyższy poziom edukacji się zaczyna unijny.
D.H.: Ale to, co jest... Ja rozumiem, że ta rocznica przechodzi taka niezauważona, bo przeżywamy wszyscy inne bardzo ważne i trudne dla nas sprawy, ale też chyba zawsze świętujemy zawsze te okrągłe rocznice bardziej – piąta, pewnie dziesiątą będziemy obchodzić z taką dużą dozą przemyśleń, a ta rocznica jakoś tak przechodzi niezauważenie. Ja myślę, że Polska bardzo urosła w ciągu tych sześciu lat tak naprawdę i myślę, że Unia mimo kryzysu, mimo wszystkich okropnych rzeczy, które się na przytrafiają, łącznie z kryzysem w Grecji, to Unia jednak urosła także w siłę dzięki temu rozszerzeniu, w którym Polska brała udział. Tak że myślę, że cały czas to jest taka gra, w której wszyscy wygrywają.
K.G.: No i przy tej okazji dowiadujemy się na temat budżetu na rok 2011 unijnego: ponad 40 miliardów złotych, tyle pieniędzy z funduszy strukturalnych i spójnościowych nasz kraj może wydać w przyszłym roku. To ogromna kwota, w tym roku 27 miliardów złotych. To jest skok...
D.H.: Tak, bo te budżety roczne to one są po prostu jakąś częścią tego z 2005 roku, zadecydowanego w 2005 roku budżetu na okres 2007–13, kiedy Polska dostała na 7 lat sumę bezprecedensową, której nikt nigdy w historii Unii Europejskiej, żadne państwo członkowskie nie dostało w ramach polityki spójności, to jest 67 miliardów euro. I to  się potem przekłada na roczne transze. Jak dużo w danym roku pociągniemy z budżetu europejskiego, to zależy od tego, co zaplanujemy. Jest przewidziany na 7 lat taki profil rocznych wydatków. Tak że te budżety roczne nie są jakąś nową zaskakującą wielkością dla Polski, ale to jest coś, co powinniśmy zrealizować, bo po prostu Polska musi się spieszyć ze swoją modernizacją i ten budżet europejski, jeżeli już jest taki duży przewidziany na przyszły rok, to trzeba w pełni wykorzystać. I to myślę jest najważniejsze wyzwanie, żebyśmy stale inwestowali nie tylko po to, żeby być dobrym uczniem, ale przede wszystkim po to, żeby przyspieszyć modernizację infrastruktury i żeby z Polski zrobić taką gospodarkę, która się w świecie liczy także i jako gospodarka innowacyjna, konkurencyjna z bardzo dobrymi przedsiębiorstwami, z produktami, które się dobrze sprzedają na cały rynku. I taka gospodarka, która też tworzy zatrudnienie, które nie będzie jutro utracone na rzecz Chin czy Indii.
K.G.: A jak to z tej brukselskiej strony wygląda nasz kraj po 6 latach w Unii?
D.H.: Byliśmy bardzo dumni...
K.G.: Co starzy myślą o młodych, krótko mówiąc?
D.H.: Przez ostatnie lata byliśmy dumni i o tym się w Unii rzeczywiście często mówi, że Polska jako jedyna przeszła przez... oby to był rzeczywiście taki... ostateczne już stwierdzenie, przeszła przez kryzys z dodatnią stopą wzrostu, to jest rzeczywiście bez precedensu, dlatego trzeba bardzo pilnować, żeby to już tak było i żeby ten wzrost tylko był teraz coraz większy, bo dla Polski sukcesem nie jest procent czy dwa procent produktu krajowego brutto więcej co roku. My potrzebujemy wzrostu na poziomie 6–7%, żeby rzeczywiście ten proces doganiania bardziej rozwiniętych, zamożniejszych, bogatych, proces budowania bardzo silnej gospodarki polskiej miał miejsce. Potrzebujemy dużo wzrostu i o to trzeba dzisiaj bardzo dbać. To, czy tak będzie, będzie też zależało od stabilności naszych finansów publicznych, więc myślę uczmy się od Grecji też, żeby tych błędów nie popełniać...
K.G.: To znaczy, że od Grecji się raczej nie uczmy, rozumiem, bo...
D.H.: Na błędach tak. Uczyć się trzeba a rebour, ale trzeba się uczyć.
K.G.: To jest chyba największy problem w tej chwili unijny, a zwłaszcza dla krajów Eurolandu, problem Grecji. Oto dowiadujemy się, że obligacje rządowe greckie uzyskały status tzw. śmieciowych, a więc praktycznie nic nie są warte...
D.H.: To jest na pewno i bardzo smutne, i bardzo złe myślę nie tylko dla Eurolandu, tylko dla całej Unii Europejskiej. I to też świadczy o tym... Oczywiście źle działo się w Grecji i to trzeba... Na pewno Grecja wyciąga z tego wnioski, to widać bardzo wyraźnie. Ale to też pokazało, że Europa, która od stycznia dyskutuje kwestię grecką, tak naprawdę dość wolno podejmuje decyzje, w których akurat tempo jest bardzo ważne, bo myślę, że wydłużanie tego okresu, kiedy wyraźnie już widać, że rynki nie reagują pozytywnie na to wszystko, co się wokół Grecji dzieje i że sytuacja jakby zmierza wręcz do tego, co myśmy przeszli w latach 90., do restrukturyzacji zadłużenia greckiego, że te decyzje powinny rzeczywiście być podejmowane znacznie szybciej, decyzje wspierające, pilnujące także i wartości euro.
Ale to też pokazało, że w samym systemie funkcjonowania tej Unii gospodarczej, walutowej, czyli strefy euro, są jednak braki, że to jest proces czy może projekt niedokończony, że koordynacja polityki fiskalnej, że znalezienie formuły, mechanizmu, który pozwoli wychodzić z kryzysu, bo my tam mamy tylko mechanizm, który ma nie dopuszczać do kryzysu, a jeżeli kryzys się wydarzy czy to z powodów zewnętrznych, czy z powodów wewnętrznych, to właściwie nie mamy takiego mechanizmu, który można by natychmiast uruchomić, i stąd te bolesne wielomiesięczne dyskusje i stąd problemy z podejmowaniem decyzji, co zrobić, za które płaci nie tylko Grecja, pomyślmy o tym, ale właśnie płaci cała strefa euro, aczkolwiek spadek wartości euro jest czynnikiem, który pobudza, poprawia konkurencyjność i można więcej sprzedawać taniej na rynkach zewnętrznych.
K.G.: No tak, ale mamy też do czynienia przy okazji właśnie tego kryzysu greckiego, no bo niby z jednej strony Unia to nic innego jak wspólnota, ale z drugiej strony są to poszczególne kraje. No i tak się okazuje, że niemiecki podatnik nie bardzo ma ochotę wypłacać Grekom emerytury, a do tego ze względu na wielkość niemieckiej pomocy rzecz miałaby się w dużej części sprowadzić, więc...
D.H.: Na pewno w systemie funkcjonowania gospodarki greckiej było dużo czegoś, co nazwałabym rozrzutnością, jeżeli chodzi o finanse publiczne, i stąd ten niesłychanie radykalny, myślę, bezprecedensowy program, który premier Papandreu zaproponował już chyba ponad miesiąc temu i który teraz jeszcze w oczekiwaniu, ze strony Niemiec w szczególności sformułowanym, powinien być jeszcze bardziej zaostrzony. To wszystko, ta pomoc na pewno nie jest za darmo i nie może być za darmo.
K.G.: A czy można czasowo zawiesić Grecję jako uczestnika strefy euro?
D.H.: Myślę, że na ten temat...
K.G.: Bo i takie zdanie się pojawiło.
D.H.: Tak, odbyły się dyskusje, tak. I myślę, że jest to niemożliwe, to nie byłoby w niczyim interesie. Aczkolwiek oczywiście prawnie zawsze można znaleźć formuły i to nie chodzi o to, ale to na pewno nie byłby dobry przykład, gdyby euro był takim obszarem gospodarczym, do którego można wejść na chwilę, wyjść w zależności od potrzeb. Czasem potrzebujemy wsparcia euro, czasem wolimy mieć wolny kurs naszej waluty...
K.G.: To by nie miało sensu.
D.H.: To byłoby niepoważne, to by nie miało żadnego sensu, nie mówiąc już o straszliwie szkodliwym działaniu dla tych wszystkich, którzy traktują euro poważnie.
K.G.: No i jeszcze jeden problem, oczywiście kwestia skali dużo mniejsza. Oto za dwa miesiące będzie nowy przewodniczący Unii, będzie to Belgia, która – tak się składa – nie ma rządu.
D.H.: Właśnie...
K.G.: Zresztą dotychczasowy premier Belgii Yves Leterme zdaje się wyspecjalizował się w składaniu dymisji, bo skoro w ciągu ostatnich 4 lat pięć razy rezygnował z funkcji premiera. I jak może przewodniczyć kraj, który nie ma rządu?
D.H.: To jest rzeczywiście strasznie smutne, szczególnie że bardzo trudno jest zrozumieć akurat ten przypadek w tej chwili, prawda, kiedy na bardzo małym jakby obszarze geograficznie pojawia się pewien problem, który prowadzi do wyjścia partii z koalicji, który uruchamia całą tę bardzo skomplikowaną procedurę, przez którą przez ostatnie lata Belgia przechodziła. I to jest nam trudno, nawet tym, którzy siedzą w samym środku Brukseli, jest bardzo trudno zrozumieć, dlaczego właśnie w taki sposób trzeba przechodzić przez te kryzysy, które się zdarzają tego typu, gdzie porozumienia i... To też świadczy prawdopodobnie o tym, że tam jest potrzebne jednak takie długotrwałe... długotrwały dialog, który ustawi funkcjonowanie tego państwa federacyjnego, bo to jest jedno z trzech państw federacyjnych w Unii Europejskiej, ustawi jego funkcjonowanie w taki sposób, który nie będzie zagrażał tego typu już w tej chwili właściwie stałymi problemami, szczególnie że chcemy, żeby Belgia była w dobrej kondycji, bo rzeczywiście – tak jak pan powiedział – za dwa miesiące przejmuje kierowanie naszym wspólnym okrętem i dobrze byłoby, żeby wszystko szło dobrze.
K.G.: Nas to czeka w 2011.
D.H.: Nas to czeka i ja się ciągle martwię tym, że będziemy mieć wybory, ale rozumiem, że one są tak zaplanowane, że nie przeszkodzą Polsce dobrze przeprowadzić zarówno prezydencję, jak i tego wszystkiego, co dla Polski ważne w prezydencji, bo jednak zawsze ten interes także i prezydencji gdzieś tam przy okazji może na pewno może dobrze załatwić.
W.M.: Pani profesor, taki sms wpadł przed chwilą do naszej esemesowej skrzynki, podpisane „Zwykły Polak”: „Sześć lat w Unii, a co z naszymi zarobkami?”.
D.H.: Trzeba pamiętać o tym, że Unia Europejska nie płaci naszych pensji, że Unia Europejska daje wiele, żeby pobudzić wzrost. Jeżeli popatrzeć na Polskę przed wejściem do Unii Europejskiej, to nasz dochód narodowy można to pewnie gdzieś tam pewnie przełożyć w przybliżeniu na zarobki, był około 44% średniej europejskiej. Dzisiaj to jest około 55% średniej europejskiej, nawet jeżeli odliczymy jakby to, co się z kryzysem wiąże. Więc myślę, że wzrósł rzeczywiście poziom zamożności Polski z całą pewnością. I to, kiedy popatrzeć na płace, to się również przeradza na wzrost płac, nie zawsze na wzrost wydajności, co mnie trochę martwi, ale tak naprawdę nasze płace będą porównywalne wtedy, kiedy nasz poziom rozwoju będzie porównywalny, a to nam jeszcze może zająć wiele, wiele lat.
K.G.: Tymczasem uczestnictwo nasze, polskie w Unii trwa już 6 lat, 1 maja minie. Prof. Danuta Huebner, gość Sygnałów Dnia. Dziękujemy bardzo, pani profesor.
D.H.: Dziękuję również.

Zobacz pełną listę wiadomości »

Nadchodzące wydarzenia

Zobacz pełny kalendarz wydarzeń »

Regi - rozwój regionalny

Econ - sprawy gospodarcze i monetarne

Cris - Kryzys Finansowy, Gospodarczy i Społeczny

Komisja tymczasowa; zakończyła prace w dniu 31 lipca 2011r

Sure - wyzwanie polityczne i budżet po 2013 roku

Komisja tymczasowa; zakończyła prace w dniu 31 lipca 2011r



Plany ratowania finansów Podatek od transakcji finansowych Profesor Danuta Huebner o Strategii EU2020 Od unii monetarnej do unii ekonomicznej - refleksja Przyszłość polityki spójności - refleksja

Professor Danuta Huebner presented the report on the
achievements of EU regional policy in the years 2004-2009.
Populacja UE - refleksja Profesor Danuta Hübner jako Komisarz Unii Europejskiej w latach 2004-2009